Czy dziś jest piątek trzynastego ???

Oto jak zaczął się mój dzień.

Jade na pocztę, po drodze chce mnie przejechać ciężarówka. Na poczcie oddaję awizo. Pani szuka przesyłki 20 min. Przesyłki nie ma. Potem wychodzę i widzę, że centralnie na ulicy stoi samochód. Wracam na pocztę, pytam czyj jest ten Golf. Zgłasza się pani, na oko 55 lat, mówię że stanęła na środku drogi tarasując przejazd. A ona na to „wiem”. Aż cała kolejka parsknęła śmiechem. „Miło, że pani wie” rzucam wychodząc.

A po południu – kolejna przygoda z najzajebistrzym bankiem on the world znaczy millennium.

Potrzebuje zrobić przelew przez internet. Nie mogę, bo trzeba aktywować hasła SMS. Co, q… nawet na ich stronie jest napisane, można zrobić telefonicznie w call center. Miły tym razem pan, mówi mi że muszę jednak iść do placówki, w ktorej q… mać (!) wlasnie bylem i w której powiedziano mi, żebym zrobił to przez telefon.

Na pana w call center można oczywiście się wściec, wydzierać, rzucać miesem, tylko co z tego … On i tak ma to w d**ie. Nie on o tym decyduje … A obok niego siedzi 50 innych panów i pań takich jak on …

Z życzeniami „have a nice day…”

Ostatecznie okazuje się, po kolejnej wizycie z placówce banku, że jednak można, a nawet trzeba zrobić to telefonicznie w call center. Przy czym alby móc to zrobić, trzeba mieć albo kartę bankomatowa (i wtedy w bankomacie) albo 2 numery telefonów, np. komórkowy i stacjonarny. Ja karty nie mam i nie chce mieć, a telefon mam jeden … Takie to są procedury najzajebistrzego banku tysiąclecia tj. millennium.

Urawniłowka totalna

Za Onetem:

Nowe przepisy pozwalają się domagać podwyżki, jeśli dostał ją kolega – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gazeta wyjaśnia, że jeśli firma da podwyżkę jednemu ze zleceniobiorców lub samozatrudnionemu, pozostali też mogą się jej domagać. I żądać odszkodowania. Jest to efekt nowych przepisów obowiązujących od początku roku.

Pracodawcy nie mogą już dowolnie ustalać warunków zatrudnienia osób na podstawie umów cywilnoprawnych. Jak czytamy, ustawa o równym traktowaniu zakazuje takiej dyskryminacji. Jeśli zleceniobiorcy lub samozatrudnieni uznają, że firma traktuje ich gorzej od innych zatrudnionych, mogą się domagać zaniechania naruszeń i wypłaty odszkodowania. „Dziennik Gazeta Prawna” zaznacza, że nie muszą tego udowadniać, wystarczy, że wykażą prawdopodobieństwo takiej sytuacji. To firma będzie musiała udowodnić, że nie dyskryminowała swoich podwładnych.

Nowe przepisy pozwalają także na uzyskanie odszkodowania na przykład przez osoby, które nie mogą się leczyć lub uczyć w Polsce ze względu na przykład na rasę lub narodowość.

Więcej szczegółów na ten temat – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Jest to już taki kretynizm, że szkoda w ogóle szczępić język czy marnować dłonie nad klawiaturą. Przepisów nowych nie znam i chyba znać nie chcę … Zwrócę tylko uwagę na drugi akapit tegoż takstu, gdzie błędnie sugeruje się, jakoby pracownicy i pracodawcy mogli dowolnie kształtować między sobą umowy cywilnoprawne przed wejściem omawianego kretyńskiego przepisu.

Każdy półidiota wie, że nie jest to prawdą. Umowa o pracę pomiędzy pracodawcą a pracownikiem jest de facto niemal co do zdania określona w kodeksie pracy, który stronom nie daje niemal żadnej swobody.

Przykład innego ograniczenia to tzw. płaca minimalna. Nie można, choćby i obie strony umowy miały taką wolę, zawrzeć umowy o pracę na kwotę niższą, niż ustlona odgórnie minimalna wysokość.

Dalej, co to znaczy „równe traktowanie” ? Znaczy kto jest równy ? Jakimi kryteriami mamy się kierować stosując tą bliżej nieokreśloną zasadę równości ?

Nic to, więcej szczępić się nie będę. Zakończę pewną myślą, którą każdy po krótkiej chwili refleksji, jest w stanie zrozumieć i sam dowieść, a która to myśl jest tragicznnie przygnębiająca, a mianowicie:

z d*pokracji wynika socjalizm, lub inaczej: jeśli mamy system demokratyczny to prowadzi on prędzej czy później do systemu socjalistycznego.